Menu
Kurier Praski logo
wtorek, 25 września 2018
sekacz

Pomyłka... (opowiadanie)

Pomyłka... (opowiadanie)

Warszawa, wrzesień 1944r.

Gerard obudził się z dużym bólem głowy. Dochodziły do niego dziwne pomruki i wybuchy.  Nic nie widział, ponieważ był przysypany masą pyłu i gruzu. Na części swojej twarzy czuł zimno metalu, który przylegał doskonale do jego prawego policzka. Z wczorajszego dnia pamiętał, że zasnął po skoczeniu warty i udał się na zaplecze barykady stojącej daleko od linii walk na Starym Mieście. Jeszcze wczoraj w tym miejscu był oddział składający z 15 osób. Powoli spróbował otworzyć oczy i delikatnie wygrzebać się z brudnej masy, którą był przysypany. Metal, okazał się fragmentem gąsienicy „Goliata”, który nie eksplodował, bo miał odcięty przewód. Podniósł głowę powyżej małej naprowadzanej miny i zobaczył w oddali niemiecki czołg, którego warkot go obudził. Przy okazji zorientował się, że jego pozycja obronna została całkowicie zniszczona, prawdopodobnie przez innego „Golita”,lub ten majaczący w oddali morza gruzów czołg niemiecki...

 

Rozejrzał się po resztkach umocnień powstańczych, które jeszcze kilka godzin temu były barykadą. Przewrócony tramwaj już nie istniał, nasypy ziemi i worki z piaskiem zostały zamienione w kratery po pociskach.  

 

Powstaniec włożył rękę do wnętrza „sterowanej miny” i wydobył część materiału wybuchowego. W  kieszeni miał jeszcze jeden przeciwpancerny granat, który zdobył w pierwszych dniach walk o Mokotów. W jego myśli zrodził się plan, dotyczący majaczącego w oddali czołgu. Zauważył, że maszyna stanęła i otworzyła się luk w wieżyczce. Jeden z niemieckich żołnierzy zszedł na ziemie i zaczął palić papierosa, po chwili drugi z nich udał się w kierunku zniszczonego auto w wiadomym celu.

 

Gerarad powoli, ale systematycznie czołgał się wykorzystując rowy i transzeje po pociskach, aby nie być widoczny w kierunku niemieckiej Pantery. Widział, że oprócz czołgu i dwóch żołnierzy nie było innych jednostek wrogich. Gdzieś w promieniach zachodzącego słońca majaczyły dwa „sztukasy”, które chyba zostały wysłane na rekonesans, aby zlustrować widoczne jeszcze punktu oporu polskiego. Na szczęście dla skradającego się powstańca do wysokości dwóch merów unosiła się nad ziemią ściana pyły uniemożliwiająca czołgistom niemieckim, a tym bardziej pilotom „sztukasów” wypatrzenie czołgającego się Gerarda. Powstaniec czuł, że jego ciało jest pobijane, widział przyschniętą krew na swoich rekach, ale także też pamiętał o ciałach obrońców barykady , które dojrzał wygrzebując się z gruzów.

 

Trochę czuł ranę na plecach, przynajmniej tak mu się wydawało, że ona tam jest. Czołg stawał się coraz większy i większy, a w Gerardzie wzrastał podobnie gniew na domniemanych sprawców, tego co stało się z jego kolegami. Już tylko sto metrów oddzielało go od celu jego zamiaru. Niemcy nadal zajmowali się swoimi rzeczami i nie zdawali sobie sprawy z nadchodzącego dla nich niebezpieczeństwa.

 

Nagle do uszu powstańca dotarł dźwięk niby roju pszczół lecącego miarowo  przez niebo. Pszczoły zbliżały się dużym potęgującym hałasem. Dźwięki zwróciły uwagę także załogi niemieckiego czołgu. Dowódca niemieckiego pojazdu przyłożył lornetkę do oczu i wyraźnie się zdenerwował zaistniałą sytuacją.

 

Gerard spojrzał na niebo nad Warszawą.  Przez morze ruin leciały setki amerykańskich samolotów. Ustawione w szeregu na niebie maszyny zaczęły wypuszczać dziesiątki spadochronów. Może to oczekiwani przez wszystkich „cichociemni”, lub angielscy, czy też amerykańscy spadochroniarze. Tak muszą to być Amerykanie!  Przez umysł Gerarda przeszła jak błyskawica myśl, że jednak świat o nich nie zapomniał, że nie są sami, a te tygodnie śmiertelnego niebezpieczeństwa nie poszły na marne. Gerard zauważył, że Niemcy uciekają z czołgu i biegną w jego stronę.

 

Powstaniec zaczaił się za wyłomem w murze i w momencie ujrzenia czołgistów przy swojej kryjówce - krzyknął - „Halt!!!”. Niemcy zdrętwieli zaskoczeni obecnością powstańca i zatrzymali się na jego komendę. Gerard powalił pierwszego kopniakiem,  natomiast drugiego uderzył obuchem swojego rewolweru, który jakimś cudem ocalał w jego kieszeni, mimo braku amunicji. Niemcy leżeli twarzą do ziemi. -Hilfe..,don’ t shoot..! - usłyszał powstaniec. Niemcy wzięli go za jednego z amerykańskich spadochroniarzy. Gerard związał niemieckich żołnierzy. W tym celu wykorzystał ich własne pasy od mundurów. Po chwili obaj zdezorientowani czołgiści zrozumieli, że nie są więźniami amerykańskich komandosów, tylko jednego pokrwawionego powstańca. Wysoko nad nim była rozpostarta czapa amerykańskiego parasola, który powoli, majestatycznie opadał na miejsce gdzie był powstaniec wraz ze swoimi dwoma niemieckimi jeńcami.

 

Gerard, już w chwili ujrzenia amerykańskich bombowców na na niebie powziął decyzję o zmianie własnych planów. Zrezygnował z zamiaru wysadzenia „Pantery” i skupił się na czekaniu na amerykańskich spadochroniarzy, aby móc im później jako przewodnik pokazać pozycje polskie i wroga. Niemcy leżeli równo na ziemi, oddychali miarowo, pogodzeni ze swoim losem. Wielka maszyna hitlerowskich Niemiec miała odnieść koleją dotkliwą porażkę po Stalingradzie. Miastem, które wstało z kolan miała być Warszawa. Jeńcy prawdopodobnie czuli też ulgę, pamiętając o losie „armii Paulusa”, która dostała się w ręce Sowietów i teraz odmraża sobie ręce w łagrach syberyjskich, a oni przecież poddadzą się światłym Amerykanom.

 

Gerard z niepokojem rozglądał się wokół własnej pozycji, ale nie widział plutonów amerykańskich skoczków, czy choćby pojedynczych patroli, które powinny być wysyłane przez ich dowództwo w celu rozpoznania terenu na którym prowadzą działania bojowe. Czasza spadochronu nad głową powstańca coraz bardziej rosła, zawartość pod nią nie przypominała jednak skoczka, chyba, że pod nim był podwieszony sprzęt do działania. Gerard na szkoleniu słyszał o amerykańskich rusznicach, które były w stanie przebić, każdy pancerz niemieckich czołgów, a może to taki sprzęt wisi doczepiony do nóg spadochroniarza? - myślał Polak.

 

Rozmyślania powstańca przerwał cichy szept niemieckiego jeńca - Water?.

 

Gerard spojrzał na dwóch związanych przedstawiali „rasy panów” i powoli odwrócił do tego, który był spragniony po czym podał mu do ust swoją manierkę. Okazało się jednak, że jest już pusta. Rozmowę na temat wody przerwało głośne klapnięcie. Obok Gerarda w odległości dwóch metrów wylądował amerykańskich zasobnik. Przy zetknięciu z ziemią, a właściwe częścią betonowego fundamentu, otworzył się. Z wnętrza wypadł karabin, apteczka, magazynki amunicji, rację żywnościowe. Do stóp Gerarda potoczyła się mała butelka coli. Niemiec widząc to całe zajście powiedział z uśmiechem - „Is libe cola”. Powstaniec otworzył butelkę i podał niemieckiemu żołnierzowi do picia. Polak miał jeszcze cichą nadzieję, że jednak pojawią się nagle amerykańscy żołnierze.  Zrzut zasobników w momencie, kiedy większość obszaru miasta była pod kontrolą niemiecką zakrawał na farsę. Taka pomoc była potrzebna, ale w pierwszych dniach sierpnia...Piękny zachód słońca nadal trwał.   Gerard kontem oka zauważył, że w wielu miejscach wokół niego pojawili się niemieccy żołnierze, którzy w blasku tego zachodzącego słońca pili amerykańską colę...
 

Krzysztof Wysocki, sierpień 2018r. 

FOTO:                        

                        

e-mail
środa, 05 września 2018

Komentarze

Nick
E-mail - nie jest wyświetlany w serwisie, służy do kontaktu z redakcją
Twój komentarz
Security Image
Nieprawidłowy kod
secpol - baner  artykuł

Pozostałe informacje

Dzień Przyjaciół Rybki MiniMini w warszawskim ZOO. Poznaj nowych bohaterów stacji!

Dzień Przyjaciół Rybki MiniMini w warszawskim ZOO. Poznaj nowych bohaterów stacji!
W niedzielę, 16 września w warszawskim ogrodzie zoologicznym odbędzie się Dzień Przyjaciół Rybki MiniMini
Czytaj więcej...

Jakie usługi są potrzebne na Pradze-Północ i Pradze-Południe?

Jakie usługi są potrzebne na Pradze-Północ i Pradze-Południe?
Jakie usługi są potrzebne na Pradze-Północ i Pradze-Południe? Trwa II etap konsultacji dotyczący handlowych ulic Pragi.
Czytaj więcej...

Południowo-praski projekt walczy o 500 000 zł.

Południowo-praski projekt walczy o 500 000 zł.
Do 4 września można głosować w konkursie „Zmieniaj świat”, organizowanym przez firmę Budimex.
Czytaj więcej...

Dach wedlowskiej fabryki domem dla pszczół

Dach wedlowskiej fabryki domem dla pszczół
„Ratujmy warszawskie pszczoły!“ – kolejnej, wspólnej inicjatywy LOTTE Wedel i Stowarzyszenia Serduszko dla Dzieci
Czytaj więcej...

Już wkrótce w Kurierze Praskim plansza do gry!

Już wkrótce w Kurierze Praskim plansza do gry!
Pierwsza edycja Gry Lokalnej "Buduj Pragę" juz wkrótce zostanie przekazana czytelnikom Kuriera Praskiego.
Czytaj więcej...

Mistrzynią Polski Magdalena Włodarkiewicz

Mistrzynią Polski Magdalena Włodarkiewicz
Magdaleny Włodarkiewicz 15 letnia pływaczka trenująca na pływalni WSM przy ulicy Kawęczyńskiej 36, która została Mistrzynią oraz V-ce Mistrzynią Polski Juniorów 15 letnich w stylu klasycznym na dystansach 50 i 100 klasycznym.
Czytaj więcej...

Na Szaserów pomogą kobietom zachować włosy

Na Szaserów pomogą kobietom zachować włosy
Ministerstwo Obrony Narodowej sfinansowało zakup sprzętu pomagającego walczącym z chorobą nowotworową kobietom zachować włosy!!!  W najbliższy czwartek w do Wojskowego Instytutu Medycznego w Warszawie zostanie dostarczony system chłodzenia skóry głowy PAXMAN zapobiegający wypadaniu włosów w trakcie chemioterapii.
Czytaj więcej...

Mistrzowski trening z Legią w Atrium Promenada

Mistrzowski trening z Legią w Atrium Promenada Podejmij piłkarskie wyzwanie! Z okazji odbywających się właśnie Mistrzostw Świata, już w najbliższy piątek i sobotę, 13-14 lipca, Atrium Promenada przygotowało atrakcje dla małych fanów piłki nożnej.
Czytaj więcej...

"Zmieniaj świat. Budimex 50 lat"

To TY zmieniasz świat Pół miliona złotych od Budimeksu! Na 50-lecie – lider rynku budowlanego w Polsce, ogłasza projekt konkursowy „Zmieniaj świat.
Czytaj więcej...

Praska Gra Planszowa....

Praska Gra Planszowa.... Już wkrótce  nowa  gra planszowa  Twojej strony  Wisły.
Czytaj więcej...

Skoczne Lato w Mieście na Łopuszańskiej!

Skoczne Lato w Mieście na Łopuszańskiej! Ruszyły zapisy na Summer Camp 2018 w Centrum Aktywnej Rozrywki AIRO.
Czytaj więcej...

Prascy społecznicy Wanda Jaworska-Malicka

Urodziła się w nadmorskiej miejscowości, jednak miłość do warszawiaka sprawiła, że ponad 40 lat temu przeprowadziła się do stolicy.
Czytaj więcej...

Katalog firm

 
secpol - baner  artykuł

Nasz aktualny numer

Maj 2018 nr. 18

Video

Przydas.pl Sklep na facetów
przydas

Pogoda

Kurs Walut

Korki w Warszawie

Prędkość przejazdu w km/h google maps traffic legend
przydas
sekacz
Przydas.pl Sklep na facetów
Close

Uwaga nowy Regulamin Redakcji,
Zanim wyślesz do nas materiał prasowy
zapoznaj się z jego treścią.

 

zakładka Redakcja > Regulamin